Tytuł: The Walking Dead - Żywe Trupy: Droga do Woodbury
Autor: Robert Kirkman, Jay Bonansinga
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2013
Moja ocena: 5/6
Po lekturze pierwszej części serii ,,The Walking Dead Żywe Trupy: Narodziny Gubernatora" nadszedł czas na zrecenzowanie kolejnego tomu zatytułowanego "Droga do Woodbury". Książka nie do końca jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej powieści, jednak pojawiają się w niej znani nam bohaterowie.
Historia kręci się wokół nowej postaci Lilly Caul oraz jej przyjaciół. Miasto Atlanta oraz jego przedmieścia są zalane przez hordy nieumarłych. Zima tuż za pasem, grupie ocalałych ludzi kończą się zapasy, medykamenty, paliwo, żywność. Sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej beznadziejna. Mrocznej scenerii i pikanterii dodają coraz bardziej regularne ataki żywych trupów. Zaczynają się sprzeczki, ludzie skaczą sobie do gardeł niczym psy. Pewnego dnia dochodzi do ogromnego nieszczęścia, podczas ataku zombie na obozowisko ginie córka lidera obozu, pozostawiona pod opieką Lily Caul. Pełen gniewu po stracie dziecka Chad Bingham w amoku rzuca się na Lily chcą "stłuc ją na kwaśne jabłko". Na szczęście dziewczyna może liczyć na wstawiennictwo swojego przyjaciela Josha Lee Hamiltona. Josh ratuje pobitą kobietę z opresji, jednak niefortunnie podczas szarpaniny zabija oprawcę. Po tych wydarzeniach rada obozowiska skazuje mężczyznę na wygnanie. Lily czując się zobowiązana wobec swojego wybawcy postanawia wyjechać wraz z nim, w ślad za nią podąża jeszcze kilka osób z których zawiązuje się grupa kilkuosobowa. Właściwie od tego momentu rozpoczyna się podróż w nieznane, pełna niebezpieczeństw czyhających tuż za rogiem...
