Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 marca 2014

"The Walking Dead - Żywe Trupy: Droga do Woodbury" - Robert Kirkman, Jay Bonansinga (recenzja)


Tytuł: The Walking Dead - Żywe Trupy: Droga do Woodbury
Autor: Robert Kirkman, Jay Bonansinga
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2013 
Moja ocena: 5/6 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Po lekturze pierwszej części serii ,,The Walking Dead Żywe Trupy: Narodziny Gubernatora" nadszedł czas na zrecenzowanie kolejnego tomu zatytułowanego "Droga do Woodbury". Książka nie do końca jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej powieści, jednak pojawiają się w niej znani nam bohaterowie.

Historia kręci się wokół nowej postaci Lilly Caul oraz jej przyjaciół. Miasto Atlanta oraz jego przedmieścia są zalane przez hordy nieumarłych. Zima tuż za pasem, grupie ocalałych ludzi kończą się zapasy, medykamenty, paliwo, żywność. Sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej beznadziejna. Mrocznej scenerii i pikanterii dodają coraz bardziej regularne ataki żywych trupów. Zaczynają się sprzeczki, ludzie skaczą sobie do gardeł niczym psy. Pewnego dnia dochodzi do ogromnego nieszczęścia, podczas ataku zombie na obozowisko ginie córka lidera obozu, pozostawiona pod opieką Lily Caul. Pełen gniewu po stracie dziecka Chad Bingham w amoku rzuca się na Lily chcą "stłuc ją na kwaśne jabłko". Na szczęście dziewczyna może liczyć na wstawiennictwo swojego przyjaciela Josha Lee Hamiltona. Josh ratuje pobitą kobietę z opresji, jednak niefortunnie podczas szarpaniny zabija oprawcę. Po tych wydarzeniach rada obozowiska skazuje mężczyznę na wygnanie. Lily czując się zobowiązana wobec swojego wybawcy postanawia wyjechać wraz z nim, w ślad za nią podąża jeszcze kilka osób z których zawiązuje się grupa kilkuosobowa. Właściwie od tego momentu rozpoczyna się podróż w nieznane, pełna niebezpieczeństw czyhających tuż za rogiem...

wtorek, 12 listopada 2013

"Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" - John Flanagan (recenzja)


Tytuł: Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu
Seria: Zwiadowcy
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2011 
Moja ocena: 5/6

"Zwiadowcy. Ruiny Gorlanu" - barwna, epicka opowieść o odwadze i przyjaźni, która przywodzi na myśl Władcę Pierścieni - czy słowa na okładce rzeczywiście są prawdziwe? Czy warto sięgnąć po pierwszy tom serii "Zwiadowcy" pióra Johna Flanagana? 

Głównym bohaterem książki jest 15 letni Will. Chłopak jest sierotą wychowującym się na zamku Redmont. Pewnego dnia młodzieniec musi stanąć przed wyborem i zadecydować o swoim dalszym losie. Will marzy o tym by stać się uczniem Szkoły Rycerskiej, pomimo tego, iż zdecydowanie brakuje mu atutów do bycia rycerzem. Jest wątłej budowy, i nie dysponuje tężyzną fizyczną. Niczym dziwnym jest więc odmowa mistrza co do przyjęcia młodzieńca. Los bywa kapryśny i Will zdaje się być przekonany o tym, że zostanie rolnikiem (czekało to tych którzy nie zostali zakwalifikowani do żadnej z zamkowych szkół). Chłopiec nie spodziewał się, że może jeszcze spotkać go coś wyjątkowego, pomimo tego, że jego największe marzenie legło w gruzach.