poniedziałek, 16 lutego 2015

"Goniąc Cienie" - Marta Bilewicz


Autor: Marta Bilewicz
Wydawnictwo:Warszawska Firma Wydawnicz
Strony: 326
Cena: 28 zł
Gatunek: Kryminał/Sensacja
Ocena: 3/10

OPIS:
Lucas Scarlett prowadzi agencję detektywistyczną w Chicago. W trakcie śledztwa, w jednej z akcji, poznaje tajemniczą Chelsea, która udziela schronienia jemu i jego rannemu przyjacielowi. Na pierwszy rzut oka dziewczyna wydaje się być zwyczajna i niegroźna. Jednak w miarę odkrywania tajemnic wokół niej, Lucas nie jest już niczego pewny. Kiedy nagle zagląda w lufę pistoletu dzierżonego w jej dłoni, jest już pewien, że Chelsea nie jest zwyczajną dziewczyną. Czy to ona postrzeliła jego przyjaciela? Kto telefonuje do niej po nocach? Akcja książki w zaskakujący sposób przenosi się z Chicago i małego miasteczka Crystal City, aż do Meksyku. Brawurowa ucieczka plażą na wybrzeże oraz motorówką przed uzbrojonymi zabójcami, rzuca naszych bohaterów na jakąś – bliżej nieokreśloną – wyspę. Kim tak naprawdę jest Chelsea? Jaka jest jej rola we wszystkim, co właśnie spotkało Luke’a? Czy uda im się rozwiązać wszystkie tajemnice? Czy będzie stać ich oboje na szczerość? Na te i inne pytania odpowie dynamiczna akcja powieści “Goniąc cienie”. 

Książkę przeczytałam (jak było wspomniane 2 posty wcześniej) w ramach akcji Podaj dalej, czyli książka w podróży. A oto moje wrażenia z książki.

Wszystko niemal toczy się jak w stary kryminale. On przystojny, uwodziciel i łamacz kobiecych serc, twardy facet - detektyw, natrafia na nią - piękną i tajemniczą. Nie trudno domyślić się, że oboje przypadają sobie do gustu, a kobieta wplątuje go w "niezwykłą" intrygę. Dalej jest równie przewidywalnie... To tak słowem wstępu.

Zaczynając książkę liczyłam, że będzie ona chociaż średnim kryminałem, jak zapowiadał początek, jednak z czasem zaczęło robić się zbyt romantycznie i odnosiłam wrażenie, że czytam typowe romansidło. Fabule nie można odmówić dużej ilości akcji i jej zwrotów - ale cóż z tego, skoro finał wielu z nich można spokojnie przewidzieć. Takie amerykańskie kino akcji, które każdy z nas chociaż kilka razy w życiu widział, tylko w formie książki.

Bohaterowie idealnie wpasowują się w tego typu obraz, wprost przerysowani, co dawało mi odczucie pewniej sztuczności i płytkości postaci. Żadne z nich nie wzbudziło we mnie emocji - ani pozytywnych, ani negatywnych - serca nie poruszyła nawet najbardziej rzewna historia przeszłości niektórych osób. Jedynie co odczuwałam to znudzenie, spowodowane znajomością schematów.

Autorce muszę też zarzucić brak umiejętności budowania atmosfery. Przytoczę przykład (spoiler z pierwszych stron książki): główny bohater niemal stracił przyjaciela przez pewną dziewczynę - wspomnienie bardzo ogólnikowe, bez opisu wydarzenia czy samej kobiety. Kilka stron dalej historia opowiedziana na nowo, ale już ze szczegółami - kto, gdzie, jak i kiedy.

Bardzo rzadko się zdarza, bym odradzała przeczytanie danej pozycji, dotychczas na to miano zasługiwała seria o Grey'u oraz Paryżanka. Dziś dołącza do tego zacnego Goniąc Cienie. Jednak mając na uwadze, że pięćdziesiąt twarzy... spodobało się wielu osobom, może i z tą warto się zapoznać?

piątek, 16 stycznia 2015

Opowiadania - Łukasz Migura


Opowiadania dostępne na stronie: http://www.lukaszmigura.com/
Fanpage autora/blogera: Facebook

Dzisiaj kolejne opowiadania wyłowione gdzieś z odmętów wirtualnej sieci. Przypominam, że chętnie i takie formy pisarstwa czytamy, wystawiamy opinie (recenzje) oraz w jakiś sposób staramy się promować :)

Na blogu Pana Łukasza możemy znaleźć trzy opowiadania o bardzo zróżnicowanej tematyce i klimacie:

  • Bursztynowy szlak - fabuła osadzona w klimatach fantasy, wykorzystująca elementy kultury słowiańskiej. Przeniesieni zostajemy w zamierzchłe czasy, pośród bujne puszcze i obsiane pola plemiona Polan. Całe zamieszanie toczy się wokół cennego surowca jantaru, który znika w tajemniczych okolicznościach właśnie na tych terenach... Złodzieje? A może coś czyha w słowiańskich lasach?

    Pomysł bardzo mi się podobał, gorzej z wykonaniem. Autor za bardzo skracał wątki, widać było, że bardzo mu zależało do szybkiego przejścia do sedna sprawy, zapominając o wciąganiu czytelnika w świat. Po przeczytaniu, czułam, że brak czego, duży niedosyt. Opowiadaniu nie mogę odmówić zachowanie klimatu typowo słowiańskiego, trochę grubiańskiego :)

    Ocena: 6/10
  • Gnijąca wiśnia - świat postapokaliptyczny, trwa walka o przetrwanie, bezprawie i okrucieństwo. W takim świecie próbuje się odnaleźć główny bohater - Momotaru.

    I tutaj też muszę pochwalić za ideę, ale zganić za brak rozwijania sytuacji, wciągania nas odbiorców w tenże świat i umożliwienie wczucia się w sytuację. Ba, nawet nie dane jest nam bliżej poznać wykreowany świat. W tym opowiadaniu jest to  dużo mocniej odczuwalne niż w poprzednim.

    Ocena: 5/10
  • Jak krople deszczu - opowiadanie, jak tytuł wskazuje, o kroplach deszczu, metaforycznie przedstawiający ludzi i niektóre ich problemy, a przede wszystkim strach przed nieznanym. Sam autor zaznacza na swoim blogu, iż opowiadanie zostało napisane "na kolanie", pod wpływem chwilowego natchnienia. Nietrudno to zauważyć, wszystko jest nacechowane dużą ilości emocji, przez co opowiadanie czytało mi się bardzo szybko i płynnie. Przekazywane są wartości dla mnie zbyt oczywiste, ale jak mawiają "najciemniej pod latarnią", zatem często o takich "oczywistościach" zapominamy.

    Ocena: 7/10
Zachęcam do przeczytania wszystkich opowiadań i własnej oceny. Nie są one długie (najdłuższe ok. 30 stron) i ten fakt może zachęci tych, którzy nie przepadają za czytaniem przed komputerem.

sobota, 3 stycznia 2015

Podaj dalej, czyli książka w podróży - Goniąc cienie



Dzisiaj chciałam wam przedstawić ciekawą zabawę. Jej reguły są dość proste i klarowne, a wziąć udział może każdy, kto zechce spełnić kilka warunków. Ja o całej zabawie dowiedziałam się z bloga Drugiej Nibylandii, gdzie padło na mnie jako kontynuatorkę. I tym sposobem książka Goniąc cienie trafiła do mnie. Kto chce być następny? :D


REGULAMIN

1. Osoba, która otrzyma książkę zostanie wylosowana.
2. Czas na przeczytanie książki: 3 tygodnie (można przedłużyć do miesiąca jeśli zostanie to ze mną uzgodnione)
3. Konieczność napisania emaila - sylatyla@interia.pl (organizatorka) (oraz do mnie - tygrybylka@gmail.com), aby potwierdzić odebranie przesyłki.
4. Zrobić sobie zdjęcie z książką (wysłać emailem: sylatyla@interia.pl)
5. Należy na stronie tytułowej napisać coś dla autorki (mogą to być spostrzeżenia o lekturze- max kilka zdań)
6. Po przeczytaniu trzeba napisać recenzję książki (jeżeli nie masz bloga możesz umieścić ją na różnych portalach np. na Lubimy czytać)
7. Osoba posiadająca książkę organizuje tę akcję u siebie, a następnie przekazuje ją innym, którzy potwierdzają odbiór przesyłki (patrz punkt 3).
8. Wpis dotyczący akcji musi zawierać nazwę akcji , link do mojego bloga, bloga organizatorki i logo akcji
9. Aby móc wziąć udział w losowaniu należy : wyrazić w komentarzu chęć udziału w akcji( Zgłaszam się itp.), podać email oraz byłoby nam bardzo miło, gdybyście zaobserwowali nasz błog oraz polubili Fanpage Fantastykaa.
10.Możecie się zgłaszać od 03.01.14 do 31.01.15
11. Wyniki losowania podam w ciągu 3 dni od zakończenia zgłoszeń.

Oto Fotka reprezentująca mnie. Myślę, że kotek jest bardziej fotogeniczny ode mnie i nie będzie straszył ;D


Edit: Losowania nie będzie, bo aż jedna osoba zgłosiła się :P

środa, 3 grudnia 2014

"Metro 2033" - Dymitry Glukovsky

 Autor: Dymitry Glukovsky
Tytuł oryginału: Метро 2033
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
Strony: 613
Cena: 39,90 zł
Gatunek: Fantastyka (sci-fi, postapokalipsa) 
Ocena: 8/10

OPIS:
Słońce na twarzy, świeże powietrze w płucach, trawa pod stopami... Słyszałem o takich rzeczach, żyję w świecie bez nich, w świecie pod ziemią. Nie pamiętam życia sprzed wybuchu. Byłem chłopcem, kiedy mnie ocalili. Czy te rzeczy mogą wrócić? Taką mam nadzieję. Lecz teraz... Jedyne, czego się boję, to przyszłość. 

Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. Na mrocznych stacjach, rozświetlonych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, ludzi ci próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy. Tworzą mikropaństwa spajane ideologią, religią czy po prostu ochroną filtrów wodnych... Zawierają sojusze. Toczą wojny. 

WOGN to wysunięta najbardziej na północ zamieszkała stacja metra. Po zagładzie przez długi czas pozostawała bezpieczna. Ale teraz pojawiło się na niej śmiertelne niebezpieczeństwo. Artem, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale być może całej ocalałej w metrze ludzkości.

Książka wydana kilka lat temu, zdobyła rzeszę fanów na całym świcie. Dowodem tego mogą być liczne książki z serii "Uniwersum Metro 2033". Na portalu LC przeplatają się skrajne opinie, więc postanowiłam przekonać się na własnej skórze jak jest.

Metro, które niegdyś służyło do komunikacji, teraz stanowi schronienie przed nieprzyjazną powierzchnią Ziemi, przeistaczając się w nowy świat dla ludzkości. Wszystko co tylko ludzie stworzyli, zabrali tutaj, na dół, ze sobą - narzędzia, wynalazki, broń, wszelką ideologię i religię, kulturę -  i przystosowali do nowych warunków. Metro to naprawdę niewielki obszar (w porównaniu do nawet samej Rosji) stanowiący swego rodzaju kocioł, z którego czasami ostro bulgocze. Metro to też świat pełny tajemnic, ciemnych korytarzy, których może czaić się wszelkie niebezpieczeństwo na każdym kroku, w każdej postaci, nie tylko jako ludzie, przerośnięte szczury czy mutanty.

Postacie wykreowane przez autora są różnorodne, barwne, czasami dziwne i oderwane od rzeczywistości, inne dobrze odzwierciedlają pewne utarte stereotypy - religijne, ideologiczne czy też nadane pewnym grupom społecznym. Przez całą powieść bliżej poznać możemy jedynie Artema - głównego bohatera, któremu towarzyszymy w jego życiowej podróży. Młody, po przejściach (jak większość ludzi żyjących w Metrze), ale również spragniony przygód i szukający odpowiedzi na najważniejsze pytania w swoim życiu.

Akcja książki przebiega sinusoidalnie, kiedy to momenty spokoju przeradzają się w szybką akcję, a ta w punkcie kulminacyjnym zaczyna miarowo opadać. Powoduje to, że przez większość czasu nie nudzimy się i nie czekamy na którąś-set-stronę, by coś się w końcu wydarzyło. 

Wiele rzeczy jest ładnie dopracowane w książce, ale zdarzają się też potknięcia, mniej lub bardziej odczuwalne. Najpoważniejszym zarzutem są przemyślenia Artema, które w pewnym momencie stają się niepodobne do niego samego, przesadnie chaotyczne, a bitwa myśli wydaje się bardzo sztuczna. Inną wadą jest zupełnie potrzebne przeciąganie niektórych wątków, które niewiele wprowadzają, a sama książka bez nich nadal byłaby obszerna. I niewątpliwie wadą są cudowne wybawienia z opresji, nie nierealne, ale dla mnie naciągane, bohater ciut za dużo szczęścia ma, za wiele przypadków się zbiega jednocześnie.

"Metro 2033" to niewątpliwie ciekawa pozycja, którą pomimo kilku niedociągnięć, czyta się naprawdę miło. Polecam wszystkim rozmiłowanym w rosyjskiej fantastyce, lubiący klimaty postapokaliptyczne i krążących gdzieś stalkerów. Osobiście zamierzam pozostać w Uniwersum Metra 2033 i wzbogacić o kolejne pozycje swoją biblioteczkę.



wtorek, 25 listopada 2014

"Demonolog" - Andrew Pyper


Autor: Andrew Pyper
Tytuł oryginału: The Demonologist
Tłumaczenie: Adrian Napieralski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka i Chimera
Strony: 375
Cena: 34,90 zł
Gatunek: Fantastyka (horror) 
Ocena: 6/10

OPIS:
 Pradawna istota, która znalazła przejście do naszego świata.
Arcydzieło literatury, które stanowi klucz do bram piekła.
Zrozpaczony ojciec, który dotrze do dna otchłani, 
by wyrwać swoje dziecko z rąk bestii.

David Ullman jest światowym autorytetem w dziedzinach mitologii i wierzeń religijnych, ekspertem od literackich demonów. Nie żeby wierzył w ich istnienie - traktuje je jako fikcję. Szybko się przekona, że musi zweryfikować swoje poglądy. 

Pewnego dnia odwiedza go w gabinecie na uniwersytecie tajemnicza kobieta i składa propozycję nie do odrzucenia. Profesor ma zbadać pewne "zjawisko" w Wenecji. Korzystając z okazji, by uciec od codziennych problemów, Ullman decyduje się wyjechać. Zabiera ze sobą córkę Tess. Do domu wróci jednak sam... 

Wszystko poszło źle. Najpierw seans z mężczyzną, który przemawiał do niego głosem zmarłego ojca. Potem zaginięcie Tess. Fakty wskazują na to, że jego córka nie żyje. Widział ją przecież na dachu, gdy robiła krok ku pewnej śmierci w otchłani wód Canale Grande. Ostatnie słowa, które od niej usłyszał, napawają go jednak nadzieją: "Znajdź mnie...". Ale żeby ją odzyskać, musi dotrzeć do... Nienazwanego. Uwierzyć, że demon istnieje i zmierzyć się z siłą, której nie ogarniają ludzkie umysły. W tej mrocznej wyprawie świat staje się księgą pełną znaczeń i ukrytych symboli, które tylko David może odczytać. Tylko on może poznać imię bestii.


Duchy i demony, nawiedzone miejsca czy opętania to z pewnością dobry temat dla Horrorów, gdzie główną rolę odgrywają istoty, których teoretycznie nie możemy zobaczyć, a jedynie poznać innymi zmysłami niż wzrok. Czy takie historie nie poruszają naszej wyobraźni? Tym właśnie skusił mnie Demonolog, który miał być historią walki człowieka z demonem o niezwykle cenny skarby - o ukochane dziecko.

Zostajemy zabrani w podróż w wraz z Davidem w poszukiwaniu córki Tess. Podróż fizyczną - gdyż przemierzamy część Ameryki Północnej oraz Włoch - oraz podróż przez literacką twórczość Johna Miltona, przez jego największe dzieło - Raj Utracony (Paradise Lost). To i wiele innych rzeczy ma składać się na trop prowadzący do Tess, która rzekomo tkwi w szponach Nienazwanego Demona.

Treść książki toczy się standardowo - na początku cisza przed burzą, a następnie pierwsze symptomy jej nadejścia, z których nikt nic sobie nie robi, a jedynie co pozostaje to lekki niesmak. Przez ten czas akcja trochę się wlecze. Liczyłam na to, że tempa nabierze w momencie pierwszego uderzenia i huku. Nabrała, ale niestety nie aż tak bardzo, jakbym chciała. Zabrakło też jakiś większych zwrotów  w całej historii, nie licząc może jakiś ostatnich 50 stron. Nie odnajdziecie też dużych zawiłości fabularnych, pewnych spraw nie w sposób się nie domyślić.

Również doza grozy, strachu czy napięcia była jak dla mnie zbyt mała. Fabuła, w większości czasu, bardziej przypominała kryminał niż horror. Prawdopodobnie sprawiły to ciągłe poszukiwania znaków, symboli, wskazówek oraz główny wątek - odszukanie zaginionej dziewczynki. Może i na taką byłaby zaklasyfikowana, gdyby nie pojawienie się sił nadprzyrodzonych. A bohaterowie? W moim odczuciu mogli być, nie wybijali się jakoś szczególnie, ale też swoim sposobem bycia nie razili w oczy. Przeciętni ludzi, borykający się z różnymi życiowymi problemami, odpowiadający typom rodem z amerykańskiego filmu (jeżeli ktoś będzie czytał - zrozumie).

W ogólnej ocenie źle nie było, ale książka też mnie nie porywa, czytało się płynnie, bez zacięć czy przymusowych przerw. Lekka lektura, dobra jako przerwa po bardziej emocjonujących książkowych przeprawach czy też relaks na weekendowe wieczory.

Z ciekawostek: w niedalekiej przyszłości ma ukazać ekranizacja książki.

Za książkę podziękowania dla Wasylisy.